Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
(strona 1) " Prawą rękę trzymając w kieszeni surduta i utkwiwszy wzrok w Mervynie, śledził jego ruchy ze spokojną podejrzliwością. — Nie wiem, czym i kim jesteś, lecz jeśli kiedykolwiek wiedziałeś, co znaczą ludzkie uczucia, powtarzam, jeśli..."

(strona 2) " jakiś czas. Przekazałem panu wiadomość, zapewniam pana, że to prawda, a jeśli chodzi o dostarczenie panu dowodów, to w tej chwili mogę, rozumie pan, i nie mogę tego uczynić; lecz nadchodzi godzina, niech pan tylko będzie cierpliwy,..."

(strona 3) " słowy: „witamy w domu", po czym przytrzymał uzdę konia oraz strzemię; tymczasem pleban, uśmiechając się uprzejmie, zadał pół tuzina pytań z miną człowieka, który po długiej nieobecności odbywa daleką podróż, napawa się..."

(strona 4) " się, że jest zakochany w małej Lily i nic nie może na to poradzić. Mówiąc to proboszcz zaśmiał się z czułością wyciągając tom, który dość mocno tkwił pomiędzy innymi książkami, nie mógł więc odwrócić się, by spojrzeć..."

(strona 5) " ci grała i śpiewała twoje ulubione melodie, a razem z Sally będziemy prowadziły ci dom. I będziemy szczęśliwsi „Pod Wiązami" — tak postanowiłam — niż kiedykolwiek przedtem. Zawołasz mnie. mój drogi, kiedy będziesz wychodził?..."

(strona 6) " sprawy mają. Nie był on człowiekiem żyjącym w obłokach i twarda rzeczywistość stanowiła jego codzienną strawą. Wiedział co do miesiąca, ile ma lat i jak czas wpłynął na jego osobiste powaby. Bardzo dokładnie i cynicznie oceniał..."

(strona 7) " ba; sądzę, iż rychło się dowiem, kto to taki. Czy domyślasz się, moja droga? — Ciotka Rebeka uśmiechnęła się i umilkła; Lily pomyślała, że wygląda dość blado. — Nie — rzekła Lilias — nie, doprawdy ,nie nie wiem. — A..."

(strona 8) " rzają się w błocie. Czym, na Boga, zajmuje się Hogan? A tam, spójrz, tuż przy drzwiach pudełko z gwoźdźmi! Przygwoździłabym mu ucho do tej ściany, gdyby należał do mej służby! — Co mówiąc ciotka Rebeka zerknęła bystro przez..."

(strona 9) " stynktownie przeczuwać, że nie miał grosza przy duszy, i nie udzielili mu nawet tej mizernej pomocy, której pożądał. Gdy dotarł do domu, posłał do „Feniksa" po Cluffe'a i namówił go, by wziął Nuttera, który również był tam..."

(strona 10) " na dół i czekał na progu. Im bardziej przeciągała się nieobecność Cluffe'a, tym mocniej utwierdzał się w przekonaniu, że spotkanie było owocne i że jego wysłannik doszedł do porozumienia z Nutterem. Nie wiedział, że cała ta..."

(strona 11) " — Raczej sprawa niehonorowa — odrzekł Toole zapinając surdut — „latał" po całym mieście. Nutter może zająć mu jutro mienie za nie zapłacony czynsz, a Cluffe wywołał go przed gospodę, by z nim porozmawiać; złóż to i..."

(strona 12) " XLIII JAK PADŁ CIOS CHARLESA NUTTERA I JAKĄ ROLĘ W OWYCH PRZEŁOMOWYCH CHWILACH ODEGRAŁY SREBRNE OKULARY Rankiem przybyli komornicy i nastąpiło zajęcie mienia w domu Sturka. Jest to przerażająca sprawa, walka o życie, nie zaś..."

(strona 13) " netu, gdzie wyciągnął spory plik weksli i skryptów dłużnych oraz ich prolongat, robiąc z tego całkiem przyzwoity pokaz. — Zrujnowani, istotnie! — krzyczał ochrypłym głosem, zwracając się do biednej małej żony tonem pełnym..."

(strona 14) " czynsz". A potem — co potem? Mógłby jeszcze rozlepić na słupach jego nazwisko w całym Dublinie, Chapelizod i Leixlip, gdzie był wicekról i trybunał. Usiadł nad kartką papieru; opierając lewą pięść na stole i zgrzytając zębami..."

(strona 15) " a kiedy skończyła swą długą i przygnębiającą opowieść, otworzył coś w rodzaju kasety pancernej, wyjął z niej cienkie quarto i zaczął   czytać, szybko odwracając kartki. — Tak, mamy go tutaj — Chapelizod —..."

(strona 16) " Pani Sturk wręczyła mi pokwitowanie odbioru pożyczki. Łączę wyrazy szacunku, szczerze oddany Giles Dangerfield «Spiżowy Zamek», Chapelizod, 2 października 1767 r."   Biedna mała pani Sturk rozpłynęła się cała z..."

(strona 17) " kowicie ubrany zszedł po schodach swej naruszonej fortecy i minąwszy koszary Artylerii, ruszył w dół ulicy ż powiewającymi chorągwiami, biciem w bębny i potężnym atutem w ręku. Wpłacił pieniądze przy stoliku Nuttera w małej izbie..."

(strona 18) " ka filiżanek herbaty, przez cały czas wylewając obfite potoki słów i grzmocąc raz po raz pięścią w stół; powodowało to, że łyżeczka brzęczała na spodeczku, a biedna mała pani Sturk podskakiwała i szeptała: „O, mój drogi!"..."

(strona 19) " Myśli kłębiły się w mózgu Sturka. Pięćdziesiąt różnych pomysłów tłoczyło się i wrzeszczało równocześnie jak przedszkole niesfornych malców: „Wybierz mnie"; „Nie, wybierz mnie!"; „Nie, mnie!" Śnił jak szaleniec, a..."

(strona 20) " wspomnień i pilnie strzeżonych tajemnic. Tu, zaledwie kilka cali pod ziemią, leżą twoi bracia spiskowcy o niewidzących twarzach, bezmyślnych czołach zwróconych ku księżycowi, wszyscy uwięzieni, z wyprostowanymi nogami i rękami..."

(strona 21) " ka — głową dzika i dumnie powiewającą wstęgą z napisem: Deutem fulmineum cave. Znów zerknął w okno, by przekonać się, czy nastał już szary brzask, zegarek bowiem zostawił pod poduszką, a tęsknił do chwili działania...."

(strona 22) " go do weterynarza. Dobra dama podjęła się załatwienia owego zlecenia i jednocześnie zaprosiła do swego powozu doktora Sturka, gdyby miał on jakąś sprawę w mieście. Powóz miał być u jego drzwi o pół do dwunastej. Gdy pani Sturk..."

(strona 23) " gdzie czekało nań śniadanie. Zniknął za rogiem Zaułka Marcina. — A którędy szedł, gdy spotkałaś go z tym... tym N u tt e r e m? — zapytał Sturk wielce poruszony; nie będąc w stanie znaleźć odpowiedniego określenia..."

(strona 24) " nej namiętności atmosferze nocy, wśród murów i gajów Belmontu; Cluffe zaś, choć pozornie na to przystał, postanowił jednocześnie, jeśli sposobność taka się nadarzy, dać się rozpoznać i uwięzić; był on zdania, iż uczciwi..."

(strona 25) " domu Sturka i zapytał, czy może się widzieć z doktorem. Został wprowadzony na górę do tego tak dobrze znanego nam gabinetu. Sturk podniósł się na jego powitanie. — Moje uszanowanie, panie Dangerfield — rzekł doktor z niespokojnym..."

(strona 26) " wieczorem, niech pan napisze o tym, co, pańskim zdaniem, Charles mógłby dla pana uczynić, a ja postaram się, by on to rozpatrzył. — Dziękuję panu, sir — rzekł Sturk z uroczystą powagą. — Lecz niech pan załatwia sprawy w..."

(strona 27) " Później przepytała Biddy, żeby upewnić się, czy ta pojęła dokładnie i zapamiętała polecenie; wreszcie obiecała jej pół korony, jeśli wykona to proste zadanie ku zadowoleniu swej pani i będzie nabożnie trzymała język za zębami...."

(strona 28) " do gardła, a następnie opadło jak sztabka ołowiu, gdy usłyszała ów dobrze znany głos mówiący coś do woźnicy, a później w sieni zwracający się, jak sądziła, do Biddy. Po chwili pani Matchwell wkroczyła do pokoju odziana jak..."

(strona 29) " Teraz nadeszła odpowiednia, decydująca chwila. Zbliżało się rozstrzygnięcie. Lecz biedna pani Mac, która właśnie miała wypowiedzieć krótkie przymówienie o frontowych oknach sąsiadów z naprzeciwka i o zaciszu tylnej sypialni oraz..."

(strona 30) " spowiedzi. — Nie posłałam po niego, madame, tylko po pewne krople, które mi obiecał. Byłam bardzo chora — ja, ja się tak źle czuję! I dolna warga jej zadrżała, po czym biedna pani Mac wybuchnęła płaczem. — I świętego..."

(strona 31) " Stara kobieta z Berkeley usłuchała, wstała i cicho wyszła za swym gościem, choć zmartwiałe jej ciało trzęsło się ze strachu. Tak więc biedna pani Mac, choć z niechęcią, poddała się w milczeniu. — Wygląda pani jak skazaniec..."

(strona 32) " nadeszłym spadku, rozbrzmiewała wesołymi okrzykami jak pękiem delikatnych radosnych dzwoneczków, które dźwięczały cały dzień na dole i na górze, na przemian tu i tam, jak nieregularne rulady, bez przerwy: „Kto by to pomyślał! Z..."

(strona 33) " o krzyżyk z pereł — jak pani sądzi? Gdyż chciałabym wiedzieć; a następnie, czy Nutter... czy też jego wrogowie — pani wie, kogo mam na myśli — zwyciężą — czyż pani nie wie? Doktor Sturk, moja droga, i — i — ale to jest..."

(strona 34) " i miała wielką ochotę opuścić pokój. Zdążyła jedynie spostrzec, że Mary Matchwell wyjęła z kieszeni i wydobyła z pokrowca małe, owalnego kształtu stalowe lusterko, które zdawało się mieć właściwość powiększania..."

(strona 35) " moja droga, naprawdę poszła — odparła pani Mac sama wielce przerażona. — Och! Poszła sobie. Czy ona, czy ona poszła? — krzyczała pani Nutter rozglądając się po pokoju jak dziecko, któremu śniło się coś strasznego. — Ona..."

(strona 36) " sama siła przyciągania, którą Mary Matchwell wywierała na panią Mac i na biedną panią Nutter, podziałała na samego Nuttera przez kilka sekund i przygwoździła go do miejsca. Jego mahoniowa twarz zbielała i zzieleniała chorobliwie, a..."

(strona 37) " czy zaklęła ohydnego diabła w ludzki kształt albo czy w szklance wody pokazała nieszczęsnej kobiecie martwą twarz Nuttera? Z takimi to obrazami, które przesuwały się przed oczyma jej wyobraźni, pani Mac szła jak mogła najszybciej; co..."

(strona 38) " nadającym się do roli pielęgniarki, zwłaszcza podczas napadu histerii. Wyszedł z kasetką w rękach. — Moggy — powiedział cicho — spostrzegłszy w mroku drugą służącą, która właśnie przechodziła obok schodów — weź tę..."

(strona 39) " Nutter. Stał tak dłuższą chwilę, tymczasem podręczny chłopak doktora Toole'a wszedł niepostrzeżenie tylnym wejściem i usiadł w sieni. Czekał na pustą buteleczkę po wywarze, w zamian za pełną flaszkę tego samego przyjemnego..."

(strona 40) " nem, udając, że nie widzi trzęsącego się ze strachu chłopca, który przypisał na pierwszy rzut oka owe wojenne przygotowania postanowieniu Nuttera, jakoby ów bezzwłocznie zamierzał wykonać egzekucję na jego osobie. — Gdy herbata..."

(strona 41) " brzdęk-brzdęk jego romantycznego instrumentu sprawiłyby, iż w odpowiedzi otworzyłoby się okno salonu i ciotka Becky wezwałaby rozkazującym tonem wykonawców serenady do ujawnienia się, wejścia do domu i wzięcia udziału w wieczerzy...."

(strona 42) " Gdy doszli do promu, znaleźli łódź przywiązaną przy samym brzegu, lecz, do licha, nie mogli dojrzeć żadnego przewoźnika. Zaczęli więc wołać i krzyczeć, pojedynczo i obaj naraz, aż wreszcie Cluffe rozgniewany i oburzony wrzasnął:..."

(strona 43) " niczego złego na myśli, a chcąc jedynie okazać swą żeglarską wiedzą. — Łatwo jest powiedzieć „zwróć dziób pod prąd" — wysapał Puddock, który czynił teraz rozpaczliwe wysiłki, przy czym jego twarz nabrała..."

(strona 44) " — Niech to diabli, Cluffe, prędko... och! do licha, nie mogę wytrzymać! Coś podobnego! I Puddock puścił linę, a łódź i jej cenny ładunek z okropnym świstem i przelewającymi się przez burtę falami rozpoczęła swą drogę..."

(strona 45) " szowym oknie salonu mrugały światła. Me wiem, czy Puddock je widział, Cluffe z pewnością nie. — Hej, hej! Linę! — krzyczał Cluffe, który chwycił się tego rozpaczliwego sposobu, by postawić na nogi całą okolicę — Linę......"

(strona 46) " mimo diabelnie obcisłego stroju z energią wyzwoloną przez zwykły lęk podciągnął się dość wysoko; lecz osiągnąwszy miejsce, gdzie gałąź się rozwidlała, nie mógł wdrapać się wyżej, choć szarpał się jak ryba na haczyku...."

(strona 47) " do okna i zawołał surowym głosem: „Kto tam?" Jego groźne okulary mignęły tuż za szybą. W Cluffie odezwał się chłopięcy instynkt zabawy w „chowanego", wyślizgnął się więc poza obręb „Spiżowego Zamku" na gościniec w..."

(strona 48) " szowego z prośbą, by któryś z nich przybył do niego natychmiast w sprawie nie cierpiącej zwłoki. Lillyman był w domu i stawił się na wezwanie. — Puddock się utopił, mój drogi Lillyman, a ja czuję się nieco lepiej. Łódź..."

(strona 49) " szem; gdy zaś ujrzał łódź pędzącą ku śluzie i płynącą z prądem rzeki dnem do góry, wpadł w rozpacz. A gdy wojskowy płaszcz kapitana, który Puddock wziął za samego Cluffe'a, pomknął w ślad za łodzią, rozciągnięty na..."

(strona 50) " — Hej, Jemmy! — krzyknął człowiek i zagwizdał przez zakrzywione palce. — Jemmy! — rzekł do chłopca, który zaraz się pojawił — biegnij do Toma Garreta w Millbridge i powiedz mu, że kapitan Cluffe utopił się nad jazem i..."

(strona 51) " wreszcie wyskoczył na stały, choć bynajmniej nie na suchy ląd; życie jego jak również klamerki były uratowane. — Dam panu gwineę, jeśli przyjdzie pan rano na moją kwaterę, panie... — I nie czekając chwili, Puddock pobiegł..."

(strona 52) " ciało. Tymczasem grubas przez cały ów czas popijał w łóżku grzane wino z korzeniami i mlekiem! Brady z kilkoma młodymi ludźmi pobiegł więc, jak mógł najszybciej — nikt nie szczędził wysiłków wykonując owo polecenie — a mały..."

(strona 53) " ny, lecz pełen męstwa, biegł z trudem z tyłu; Lillyman przeskoczył przez przełaz przy ścieżce nad rzeką; Toole dostrzegł jakiegoś oficera, który, jak mu się wydawało, był bardzo podobny do „biednego Puddocka"; ów oficer wszedł..."

(strona 54) " słowa dziękczynienia; albowiem już zdążył obciążyć swe sumienie śmiercią CIuffe'a i ulga, jaką odczuł, była nie do opisania. Tymczasem starsi panowie zebrani w klubie pozostawali w pełnej napięcia niepewności i w owym nie..."

(strona 55) " wezbrała przy Krwawym Moście. Jakiś kapelusz kręcił się w kółko przy narożniku, próbując dostać się pod przęsło mostu, i nieustannie, gdy był tuż-tuż, znów poczynał wirować w kółko, wracając na poprzednie miejsce w..."

(strona 56) " omyliła się — były to kroki wdowy Macan, która za szylinga tygodniowo i za „filiżankę herbaty z dziewczętami w kuchni" w każdy wtorek i piątek przynosiła z rzeki dziesięć wiader wody i wlewała do beczki stojącej w podwórzu...."

(strona 57) " ściowe na klucz. Być może stan, w jakim biedna pani Nutter leżała na górze, zwiększył lęk i podniecenie obu kobiet. Betty siedziała u wezgłowia łóżka swej pani, Toole był tam również i chyba dał pani Nutter dawkę nasennego..."

(strona 58) " — Nie, droga pani, to jedynie biedna Betty, zapewniam panią, proszę się nie bać, madame. — Och, Betty, trzymaj mnie... nie odchodź... jestem... jestem szalona... czyż jestem szalona? Wówczas, gdy Betty szeptała słowa pocieszenia,..."

(strona 59) " wzmagać w miarę upływu godzin nocy, szumiał z niewypowiedzianym smutkiem w uszach czuwających. Tymczasem biedna pani Sturk siedziała zamyślona w salonie domu „Przy Cmentarzu" nasłuchując i robiąc pilnie na drutach. Gdy minęła..."

(strona 60) " Położyła się zatem do łóżka i leżała jeszcze bardziej rozgorączkowana, gubiąc się w domysłach i malując sobie w myślach straszne obrazy, póki nie usłyszała piania pierwszego koguta w miasteczku i krakania kołującej nad okapem..."

(strona 61) " wszedł do koszar i poprosił o widzenie się z adiutantem, a następnie wyraził prośbę, by mu pokazano kapelusz, który kapral wyłowił przy „Krwawym Moście"; i, na Jowisza! Serca poczęło mu bić gwałtownie i poczuł, że blednie:..."

(strona 62) " LII O RULONIE GWINEI I O WYSTRZALE Z PISTOLETU Owego poranka Dangerfield udał się z wędką i siatką w górę rzeki w towarzystwie swego rybackiego Fidus Achatesa Ironsa. Niebo przybrało przyjemną szarość brzasku, zakrystian był..."

(strona 63) " z sobą do czynienia, nigdy o tym nie mówimy i nie zdajemy się o sobie pamiętać — sądzę, że w żadnym wypadku nikogo to nie powinno obchodzić. Oto co mam do powiedzenia w tym przedmiocie. — To prawda, Irons, szczera prawda; ty, ja i..."

(strona 64) " dzę. Sturk dobrze by uczynił, gdyby ponownie zastanowił się nad swym listem. Gdybym j a był w jego skórze, nie wziąłbym do ust ani jajka, ani agrestu, ani nie wypiłbym szklanki czystej wody z tej rzeki, póki Charles jest w okolicy, a..."

(strona 65) " — Pan wie, sir, że nigdy nie prosiłem nawet o ćwierć pensa. — Tak, on też tak powiada — odparł Dangerfield. — I — dodał Irons z przekleństwem na poparcie swych słów — nigdy nie spodziewałem się, że będę o szylinga..."

(strona 66) " LIII W JAKI SPOSÓB DOKTOR STURK POWRÓCIŁ DO DOMU   Gdy Dangerfield po rozstaniu z Ironsem u wejścia na most szedł przez miasto z wędką na ramieniu i koszykiem pstrągów u boku, uwagę jego przyciągnęła mała grupka osób..."

(strona 67) " Będzie to smutna nowina po tamtej stronie ulicy — i spojrzał posępnym wzrokiem na dom doktora skłaniając lekko głowę. Następnie podobnie jak inni począł rozpytywać chłopca. Nie mógł on im wiele powiedzieć powtarzając wciąż w..."

(strona 68) " — Gdy Irons dowie się o tym — mruknął — przekona się, że moja ocena Charlesa Archera była słuszna, i dojdzie do wniosku, że maczał palce w tym pasztecie; to go przerazi. Dangerfield sam wyglądał nieco dziwnie; wypił dwa małe..."

(strona 69) " daje mi się, że coś jeszcze się kołacze, lecz nie rozmawiajcie i nie szurajcie nogami, i... uciszcie się po prostu! Wówczas Toole uniósł się znów na klęczkach, zerkając na twarz Sturka z zakłopotaniem i niepokojem. Najwyraźniej nie..."

(strona 70) " rysunku. Ślad znajdował się w małym zagłębieniu gruntu, gdzie ziemia była miękka. Znaleźli jeszcze w dwóch innych miejscach takie same ślady prowadzące od strony Arsenału do owego nieszczęsnego punktu. Na przestrzeni około..."

(strona 71) " przedstawiał wielce przygnębiający i posępny widok — po schodach własnego domu (jego blada, płacząca i drżąca żona stała u podnóża stopni, pośród szeptów i cichych okrzyków dziewcząt służebnych oraz milczących i przejętych..."

(strona 72) " W miarę jak ciepło łóżka poczynało działać, oznaki życia pojawiały się coraz wyraźniej. Toole wiedział jednak, że jego pacjent znajduje się w stanie omdlenia, i nie miał nadziei, by Sturk mógł się zeń wydobyć. Biedna mała..."

(strona 73) " Głupcy i ślepcy; gdy pośród śmiertelnej udręki i błagań spada cios, nasza wiara w modlitwę zostaje zachwiana, jak gdyby modły nasze nie dotarły do uszu Wszechmocnego i nie poruszyły Jego boskiego współczucia. Czyż jesteśmy..."

(strona 74) " nolia, otrzymawszy poufną wiadomość od wstrząśniętej pani Mac, w szalonym podnieceniu wielkimi krokami pobiegła ku domowi „Pod Młynem", przysięgając zemścić się na Mary Matchwell, albowiem szczerze lubiła biedną Sally Nutter. A..."

(strona 75) " powiem, przygotuj się na wstrząs". Przy tych słowach biednej Sally zrobiło się całkiem słabo, lecz czytała dalej. „Doktor Sturk pojechał wczoraj do miasta, wyobraź sobie, bardzo wytworny, w powozie pani Strafford, rozpływając się w..."

(strona 76) " we'em, szepnął mu coś do ucha, mrugnąwszy przy tym z uroczystą powagą. — Ha! Na Jowisza, panowie, przybył doktor — doktor Pell. Jego kareta stoi u drzwi Sturka, powiada Larry, wkrótce więc usłyszymy, jak się Sturk miewa. Major..."

(strona 77) " wę ma rozłupaną na dwoje... Jest pan bardzo usłużny, poruczniku, lecz wolę pewniejsze zakłady — rzekł Cluffe. Dangerfielda, który zwrócony plecami do kominka przypatrywał się towarzystwu, zdawała się gorszyć niepoważna ich..."