Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 12
XLIII
JAK PADŁ CIOS CHARLESA NUTTERA I JAKĄ ROLĘ W OWYCH PRZEŁOMOWYCH CHWILACH ODEGRAŁY SREBRNE OKULARY
Rankiem przybyli komornicy i nastąpiło zajęcie mienia w domu Sturka. Jest to przerażająca sprawa, walka o życie, nie zaś dziecinna zabawa. Sturk napadł nań jak dzika bestia; nie na Nuttera, z pewnością, lecz na zarządcę lorda Castlemallarda. Wilczy instynkt Sturka pożądał ciała, kości i krwi owego urzędnika. Sturk nie miał innego sposobu, by żyć i obrastać w tłuszcz. Jeden z nich, Nutter lub on, musiał paść. Mały człowieczek ujrzał jego wielkie, czerwone wole i wściekłe kły przy swym gardle. Gdyby Nutter do tego dopuścił, tamten pożarłby go i położył się w jego czepku na głowie, w jego łóżku, z jego winną polewką i z lekami ustawionymi wokół, tak jak to uczynił wilk z babcią Czerwonego Kapturka; bronią zaś, która nawinęła mu się pod rękę — bardzo ciężką zresztą — miał zamiar z pomocą Niebios zadać przeciwnikowi tęgi cios w głowę.
Gdy Sturk usłyszał rano, że cios istotnie padł, wyskoczył z łóżka i siedząc na jego krawędzi dostał silnego napadu dreszczy. Mała pani Sturk, biała ze strachu jak jej nocny czepeczek, nie straciła jednak głowy w tych niespodziewanych okolicznościach i pomyślała o butelce brandy, z której doktor wypił duszkiem dwa kieliszki; dopiero wówczas przestał szczękać zębami, a jego posiniała twarz odzyskała zwykłe zabarwienie.
— Och! Barney, mój drogi, czyż jesteśmy zrujnowani? — drżącym głosem spytała biedna mała pani Sturk.
— Zrujnowani, w rzeczy samej! — krzyknął Sturk i zaklął. — Chodź tutaj. — Myślał, że jego gabinet znajdował się na tym samym piętrze, co sypialnia, tak jak było niegdyś w ich domu w Limerick, przed dziesięciu czy dwunastu laty.
— To jest pokój dziecinny, Barney, kochany — powiedziała, troszcząc się mimo całej tej grozy jako prawdziwa matka o spokojny sen swych dzieci.
Wówczas Sturk opamiętał się i zbiegł na dół do gabi-
JAK PADŁ CIOS CHARLESA NUTTERA I JAKĄ ROLĘ W OWYCH PRZEŁOMOWYCH CHWILACH ODEGRAŁY SREBRNE OKULARY
Rankiem przybyli komornicy i nastąpiło zajęcie mienia w domu Sturka. Jest to przerażająca sprawa, walka o życie, nie zaś dziecinna zabawa. Sturk napadł nań jak dzika bestia; nie na Nuttera, z pewnością, lecz na zarządcę lorda Castlemallarda. Wilczy instynkt Sturka pożądał ciała, kości i krwi owego urzędnika. Sturk nie miał innego sposobu, by żyć i obrastać w tłuszcz. Jeden z nich, Nutter lub on, musiał paść. Mały człowieczek ujrzał jego wielkie, czerwone wole i wściekłe kły przy swym gardle. Gdyby Nutter do tego dopuścił, tamten pożarłby go i położył się w jego czepku na głowie, w jego łóżku, z jego winną polewką i z lekami ustawionymi wokół, tak jak to uczynił wilk z babcią Czerwonego Kapturka; bronią zaś, która nawinęła mu się pod rękę — bardzo ciężką zresztą — miał zamiar z pomocą Niebios zadać przeciwnikowi tęgi cios w głowę.
Gdy Sturk usłyszał rano, że cios istotnie padł, wyskoczył z łóżka i siedząc na jego krawędzi dostał silnego napadu dreszczy. Mała pani Sturk, biała ze strachu jak jej nocny czepeczek, nie straciła jednak głowy w tych niespodziewanych okolicznościach i pomyślała o butelce brandy, z której doktor wypił duszkiem dwa kieliszki; dopiero wówczas przestał szczękać zębami, a jego posiniała twarz odzyskała zwykłe zabarwienie.
— Och! Barney, mój drogi, czyż jesteśmy zrujnowani? — drżącym głosem spytała biedna mała pani Sturk.
— Zrujnowani, w rzeczy samej! — krzyknął Sturk i zaklął. — Chodź tutaj. — Myślał, że jego gabinet znajdował się na tym samym piętrze, co sypialnia, tak jak było niegdyś w ich domu w Limerick, przed dziesięciu czy dwunastu laty.
— To jest pokój dziecinny, Barney, kochany — powiedziała, troszcząc się mimo całej tej grozy jako prawdziwa matka o spokojny sen swych dzieci.
Wówczas Sturk opamiętał się i zbiegł na dół do gabi-
www.raido-sport.pl



