Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 13
netu, gdzie wyciągnął spory plik weksli i skryptów dłużnych oraz ich prolongat, robiąc z tego całkiem przyzwoity pokaz.
— Zrujnowani, istotnie! — krzyczał ochrypłym głosem, zwracając się do biednej małej żony tonem pełnym okrucieństwa, wywołanego przepełniającym jego umysł obrazem Nuttera. — Patrz, mówię, tu pewien człowiek winien mi jest to — i to — i to — a tu — tu w tym jest dwanaście od innego — a tam są jeszcze dwa komplety razem spięte — a tu jest zestawienie wszystkich długów — dwa tysiące dwieście — można powiedzieć trzysta — dwa tysiące trzysta — tu mi się należą; a ten łajdak nie chce mi dać jednego dnia.
— Czy to czynsz, Barney?
— Czynsz? Oczywiście; cóż innego mogłoby to być? — krzyknął doktor tupiąc nogą.
Blada mała pani Sturk wycofała się z pokoju, natomiast jej pan, wydając pełne grozy pomruki, wepchnął z powrotem do sekretarzyka swój skarb nieważnych weksli bez pokrycia. Usłyszała, jak mąż trzasnął drzwiami gabinetu i zbiegł na dół po schodach, by zmiażdżyć wzrokiem i skląć ludzi zebranych w sieni, gdyż stracił głowę, szarpany na przemian wściekłością i trwogą. Miał na sobie pończochy, ranne pantofle, stary jedwabny, kwiecisty szlafrok, koszulę i nic więcej poza tym; mówiono, że wyglądał jak szaleniec. Jeden z owych urzędników palił fajkę, Sturk wyrwał mu ją z ust, rozdeptując na podłodze na drobne cząsteczki, rycząc na wszystkich i domagając się, by powiedzieli, co za... przyniosło ich tutaj; nie czekając na odpowiedź zagrzmiał:
— Przypuszczam, że nie pozwolicie mi zabrać z domu mej skrzyni z instrumentami — pamiętajcie, warta jest pięćdziesiąt funtów; i niech mnie diabli, jeśli ktoś z naszych ludzi umrze w szpitalu z powodu braku tych instrumentów, oskarżę was obu i waszego pracodawcę również o morderstwo! — I tak dalej głośno wyrzekał, aż wreszcie głos odmówił mu posłuszeństwa i zaczął się krztusić; w uszach mu szumiało, w głowie czuł odrętwienie i myślał, że nadejdzie nowy atak; poszedł więc znów na górę, wszedł do gabinetu i postanowił wyrzucić Nuttera — przemknęło mu przez myśl, że ten wówczas powie: „Zapłać najpierw