Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 16
Pani Sturk wręczyła mi pokwitowanie odbioru pożyczki. Łączę wyrazy szacunku, szczerze oddany Giles Dangerfield «Spiżowy Zamek», Chapelizod, 2 października 1767 r."
Biedna mała pani Sturk rozpłynęła się cała z wdzięczności. Dangerfield serdecznym ruchem położył rękę na jej ramieniu i ukłoniwszy się lekko, powiedział z naciskiem:
— Proszę ani słowa więcej, droga pani. Proszę jedynie napisać kilka słów — przysunął jej swe biurko z leżącym na nim arkuszem papieru — proszę napisać: pan Dangerfield wręczył mi w dniu dzisiejszym pożyczkę w wysokości pięćdziesięciu gwinei dla mego męża, doktora Barnabasa Sturka. A teraz proszę podpisać i umieścić datę. Bardzo dobrze!
— Obawiam się, że trudno będzie panu to odczytać, ręka drży mi lekko — powiedziała z zawstydzeniem pani Sturk i zachichotała podniecona i po raz pierwszy bliska płaczu.
— Wszystko w jak największym porządku — rzekł Dangerfield uprzejmie — i odprowadził przez ogródek damę ściskającą mocno w ręku pismo i pięćdziesiąt gwinei zawiniętych w mały rulonik, po czym ze słowami: — Piękny mamy ranek, doprawdy, i niech Bóg panią błogosławi, madame — obdarzył ją jednym ze swych szczególnych uśmiechów i otworzył furtkę, by mogła wyjść na gościniec. Tak więc pani Sturk powędrowała z powrotem, ledwie czując ziemię pod stopami; Giles Dangerfield zaś, wysoko unosząc siwą głowę, zadowolony w duchu, zawrócił ku domowi, a jego srebrne okulary błyskały poprzez liście bzów i szczodrzeńca.
Pani Sturk, która musiała się powstrzymywać, by nie zacząć biec, sunęła z nadzwyczajną szybkością dziwiąc się w myśli, jak prędko cała rzecz — tak straszna, jak jej się wydawało, w swym ogromie — została załatwiona. Dangerfield nie naglił jej ani siebie, a jednak załatwił sprawę i wyprawił ją w niecałe pięć minut.
W niewiele ponad kwadrans później doktor Sturk cał-
Biedna mała pani Sturk rozpłynęła się cała z wdzięczności. Dangerfield serdecznym ruchem położył rękę na jej ramieniu i ukłoniwszy się lekko, powiedział z naciskiem:
— Proszę ani słowa więcej, droga pani. Proszę jedynie napisać kilka słów — przysunął jej swe biurko z leżącym na nim arkuszem papieru — proszę napisać: pan Dangerfield wręczył mi w dniu dzisiejszym pożyczkę w wysokości pięćdziesięciu gwinei dla mego męża, doktora Barnabasa Sturka. A teraz proszę podpisać i umieścić datę. Bardzo dobrze!
— Obawiam się, że trudno będzie panu to odczytać, ręka drży mi lekko — powiedziała z zawstydzeniem pani Sturk i zachichotała podniecona i po raz pierwszy bliska płaczu.
— Wszystko w jak największym porządku — rzekł Dangerfield uprzejmie — i odprowadził przez ogródek damę ściskającą mocno w ręku pismo i pięćdziesiąt gwinei zawiniętych w mały rulonik, po czym ze słowami: — Piękny mamy ranek, doprawdy, i niech Bóg panią błogosławi, madame — obdarzył ją jednym ze swych szczególnych uśmiechów i otworzył furtkę, by mogła wyjść na gościniec. Tak więc pani Sturk powędrowała z powrotem, ledwie czując ziemię pod stopami; Giles Dangerfield zaś, wysoko unosząc siwą głowę, zadowolony w duchu, zawrócił ku domowi, a jego srebrne okulary błyskały poprzez liście bzów i szczodrzeńca.
Pani Sturk, która musiała się powstrzymywać, by nie zacząć biec, sunęła z nadzwyczajną szybkością dziwiąc się w myśli, jak prędko cała rzecz — tak straszna, jak jej się wydawało, w swym ogromie — została załatwiona. Dangerfield nie naglił jej ani siebie, a jednak załatwił sprawę i wyprawił ją w niecałe pięć minut.
W niewiele ponad kwadrans później doktor Sturk cał-
www.raido-sport.pl



