Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 17
kowicie ubrany zszedł po schodach swej naruszonej fortecy i minąwszy koszary Artylerii, ruszył w dół ulicy ż powiewającymi chorągwiami, biciem w bębny i potężnym atutem w ręku. Wpłacił pieniądze przy stoliku Nuttera w małej izbie w „Feniksie", gdzie Nutter siadywał rano i przyjmował należności za czynsz. Przyglądał się zarządcy z wyzywającym uśmiechem nienawiści i triumfu, rzucając każdą monetę po kolei na stół; w głośnym brzęku monet brzmiało przekleństwo. Mały Nutter napotkał pełne tłumionej wściekłości spojrzenie Sturka wzrokiem spokojnym, lecz twarz miał posępną z rozczarowania. Nikt nie rzekł słowa; w ciszy owej słychać było jedynie arogancki głos Sturka liczącego złoto, rozlegający się za każdym razem, gdy moneta z brzękiem spadała na stół.
Nutter podał mu poprzez stół pokwitowanie i zsunął złoto do szuflady.
— Tom, idź tam — rzekł do swego pomocnika surowym i cichym głosem — i przypilnuj, by nikt z tych ludzi nie wyszedł, dopóki nie uiści opłat.
Sturk zaś, zanim opuścił izbę, będąc już przy drzwiach, zaśmiał się przez ramię do Nuttera, możecie być pewni, wielce zadowolonym śmiechem.
Po jego wyjściu Nutter wstał i zwrócił twarz ku pustemu palenisku. Nieraz widywałem zwyczajne twarze, które przybierały tak prawdziwie uduchowiony wyraz, a inne znowu tak diaboliczny, że ich pospolitość nabierała cech jakiejś straszliwej duchowej wielkości; otóż z wszystkich rysów ciemnej, kamiennej twarzy Nuttera wyzierał w owej chwili nadprzyrodzony blask nieopisanej nienawiści, osiągając najwyższe niemal szczyty natężenia.
 
XLIV
JAK PODCZAS NOCNEGO CZUWANIA STURK MIAŁ WIDZENIE I JAK OTWARŁY MU SIĘ OCZY
 
Tryumf Sturka był jedynie chwilowy. Przy śniadaniu doktor był w bojowym nastroju; pochłonął olbrzymią ilość jaj, posmarowanych masłem grzanek i wypił duszkiem kil-