Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 20
wspomnień i pilnie strzeżonych tajemnic. Tu, zaledwie kilka cali pod ziemią, leżą twoi bracia spiskowcy o niewidzących twarzach, bezmyślnych czołach zwróconych ku księżycowi, wszyscy uwięzieni, z wyprostowanymi nogami i rękami wzdłuż ciała, jak gdyby posępny kapitan Śmierć ostro do nich krzyknął: „Baczność! Doktorze Sturk, ma pan tu sporo miejsca do wyboru, które panu odpowiada? Tu czy tam? Albo może tutaj?"
Sturk zamknął okno i przypomniawszy sobie swój sen, wyjrzał ukradkiem, lecz zdecydowanie, przez szeroko otwarte drzwi, po czym zamknął je gwałtownie i z rękoma w kieszeniach spodni odwrócił się szybko w kierunku okna; ponownie wziął się w garść i pogrążył 'w myślach. Przyciął knot świecy i myśli jego przybrały szybszy obrót; wreszcie otworzył biurko i zasiadł do pisania.
— Tak — rzekł do siebie, zastanawiając się przez chwilę z piórem zawieszonym nad papierem. — Jest to tak pewne jak to, że tu siedzę!
Zaczął pisać. Na jego twarzy, która w ciągu całego tego czasu bledsza była niż zazwyczaj, igrał uśmieszek. Przeczytał wszystko od początku, odchylił się do tyłu w fotelu, po czym przeczytał raz jeszcze; nie spodobało mu się, więc podarł papier.
Później zastanowił się przez chwilę. Wsparty na łokciu, Sturk kilkakrotnie zażył szczyptę tabaki; przyciął na nowo knot i wytężywszy siły umysłu, ujął pióro i rzucił z rozmachem na papier kilka nowych zdań, przeczytał je, spodobały mu się, skinął z uznaniem głową, jak gdyby mówiąc: „Nadacie się". Biorąc jednakże pod uwagę czas i trud, jakie temu poświęcił, całość nie była żadnym cudem i zawierała nie więcej niż następujące słowa:

„Drogi panie — czy zechciałby pan uczynić mi zaszczyt i spotkać się ze mną u mnie w domu, gdy bawić pan będzie przejazdem w mieście? Będę czekał do południa. Liczę na kilka minut poufnej z panem rozmowy.
Pański najbardziej oddany i najpokorniejszy sługa
Barnabas Sturk".
 
Po czym przyłożył wielką czerwoną pieczęć, tak wielką jak na piśmie urzędowym, z wytłoczonym herbem Stur-