Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 23
gdzie czekało nań śniadanie. Zniknął za rogiem Zaułka Marcina.
— A którędy szedł, gdy spotkałaś go z tym... tym N u tt e r e m? — zapytał Sturk wielce poruszony; nie będąc w stanie znaleźć odpowiedniego określenia dla Nuttera, nadrobił to pogardliwym brzmieniem głosu. Pani Sturk odpowiedziała.
— Hm! Wobec tego nie dostał jeszcze mego listu!
Spojrzała na niego wzrokiem wyrażającym pytanie: jakiego listu?! — lecz Sturk nic nie rzekł, albowiem nauczył ją powściągać ciekawość.
Gdy Dangerfield przechodził koło mieszkania kapitana , Cluffe'a, dotarło doń wesołe pobrzękiwanie gitary i miłosny duet nieźle dostrojony do owego akompaniamentu; ujrzał plecy małego porucznika Puddocka, przepasane szeroką, szkarłatno-złotą szarfą podtrzymującą instrument, na którym Puddock pracowicie brzdąkał przy oknie. Cluffe zaś, wydający wysokie tony z całą czułością, jaką tylko mogło wyrazić jego grubo ciosane oblicze, wykrzywiając przy tym twarz w jednym z owych nieświadomych grymasów towarzyszących niekiedy wysiłkom wokalnym początkujących śpiewaków, urwał nagle z zakłopotanym kaszlnięciem i drgnieniem krtani, spostrzegłszy cynicznego przechodnia, którego powitał pełnym zmieszania ukłonem: „Dzień dobry, panie Dangerfield!"
Puddock również go pozdrowił — wciąż jeszcze brzdąkając w struny i wydobywając z nich niskie tony; nie zawstydził się bowiem jak jego współtowarzysz i nie widział niczego niestosownego w owym wczesnym brzdąkaniu.
W istocie owi szarmanccy oficerowie odbywali próbę małego występu przeznaczonego dla dam w Belmont. Krótko mówiąc, miała to być serenada, lecz zostali zmuszeni do odłożenia jej na później z przyczyny złej pogody; choć obaj gentlemeni byli oczywiście romantycznie oddani swym wybrankom, jednak nie znaleźlibyście w służbie Jego Królewskiej Mości dwóch oficerów bardziej skłonnych do zalotów, a przy tym bardziej dbających o swe zdrowie i wygodę, niż nasi przyjaciele Cluffe i Puddock. Zwłaszcza Puddock pragnął, by wszystko odbyło się w iście maskaradowym duchu i by damy musiały odgadnąć, kim są twórcy owej harmonii słodkich dźwięków, która rozbrzmiewać miała w peł-