Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 27
Później przepytała Biddy, żeby upewnić się, czy ta pojęła dokładnie i zapamiętała polecenie; wreszcie obiecała jej pół korony, jeśli wykona to proste zadanie ku zadowoleniu swej pani i będzie nabożnie trzymała język za zębami.
Biedna pani Mac powiadomiła Toole'a już uprzedniego wieczora, a teraz miała nadzieję, że jej cierpienia skończą się "wkrótce dzięki pomysłowości doktora.
Była jednak coraz bardziej zdenerwowana w miarę zbliżania się przełomowej chwili; taka bowiem bestia jak osaczona Mary Matchwell będzie stanowiła zapewne widok, który wywołać mógłby dreszcz zgrozy w osobie o znacznie silniejszych nerwach niż nerwy tłustej pani Macnamara.
A czegóż to mogła się spodziewać Mary Matchwell postanawiając, spośród wszystkich możliwych osób na świecie, właśnie biednej małej pani Nutter pokazać swe sztuczki magiczne? Pani Mac postąpiła w tej sprawie tak, jak jej polecono. W rzeczy samej łatwo jej przyszło przekonać panią Nutter, aby przystała na to spotkanie. Na samo wspomnienie wróżki owa nieszkodliwa, chichocząca mała osóbka nie mogła oprzeć się pokusie. Gdyby Nutter stanowczo nie przeciwstawiał się tym oszukańczym czarom, z pewnością poprosiłaby go, by zezwolił jej na spojrzenie w przyszłość w domu owej słynnej Sybilli; a teraz, gdy miała sposobność goszczenia czarodziejki tête-à-tête w swym własnym saloniku w domu „Pod Młynem", znalazła się w stanie rozkosznego podniecenia wywołanego nastrojem tajemniczości i zachwytu.
Pani Mac jednak na podstawie własnego smutnego doświadczenia czuła pewne wątpliwości i wyrzuty sumienia wyobrażając sobie groźną prorokinię. Lecz cóż mogła uczynić? Nie ośmieliła się odmówić; pełna niepokoju, odważyła się jedynie napomknąć, by pani Nutter nie opowiadała jej niczego — ani dobrego, ani złego, ani też obojętnego; lecz by ograniczyła się do stawiania pani Matchwell dowolnych pytań i nic poza tym. W istocie biedna pani Mac podupadła na duchu i była rozgorączkowana naznaczonym spotkaniem, a uczucia te spotęgowałyby się, gdyby nie nadzieja, że jej Poloniusz za kotarą rzuci na kolana tę kobietę z Endoru.
Nagle usłyszała turkot, skrzypienie dorożki i stukot kopyt końskich tuż pod oknem; serce jej skoczyło i podeszło
Biedna pani Mac powiadomiła Toole'a już uprzedniego wieczora, a teraz miała nadzieję, że jej cierpienia skończą się "wkrótce dzięki pomysłowości doktora.
Była jednak coraz bardziej zdenerwowana w miarę zbliżania się przełomowej chwili; taka bowiem bestia jak osaczona Mary Matchwell będzie stanowiła zapewne widok, który wywołać mógłby dreszcz zgrozy w osobie o znacznie silniejszych nerwach niż nerwy tłustej pani Macnamara.
A czegóż to mogła się spodziewać Mary Matchwell postanawiając, spośród wszystkich możliwych osób na świecie, właśnie biednej małej pani Nutter pokazać swe sztuczki magiczne? Pani Mac postąpiła w tej sprawie tak, jak jej polecono. W rzeczy samej łatwo jej przyszło przekonać panią Nutter, aby przystała na to spotkanie. Na samo wspomnienie wróżki owa nieszkodliwa, chichocząca mała osóbka nie mogła oprzeć się pokusie. Gdyby Nutter stanowczo nie przeciwstawiał się tym oszukańczym czarom, z pewnością poprosiłaby go, by zezwolił jej na spojrzenie w przyszłość w domu owej słynnej Sybilli; a teraz, gdy miała sposobność goszczenia czarodziejki tête-à-tête w swym własnym saloniku w domu „Pod Młynem", znalazła się w stanie rozkosznego podniecenia wywołanego nastrojem tajemniczości i zachwytu.
Pani Mac jednak na podstawie własnego smutnego doświadczenia czuła pewne wątpliwości i wyrzuty sumienia wyobrażając sobie groźną prorokinię. Lecz cóż mogła uczynić? Nie ośmieliła się odmówić; pełna niepokoju, odważyła się jedynie napomknąć, by pani Nutter nie opowiadała jej niczego — ani dobrego, ani złego, ani też obojętnego; lecz by ograniczyła się do stawiania pani Matchwell dowolnych pytań i nic poza tym. W istocie biedna pani Mac podupadła na duchu i była rozgorączkowana naznaczonym spotkaniem, a uczucia te spotęgowałyby się, gdyby nie nadzieja, że jej Poloniusz za kotarą rzuci na kolana tę kobietę z Endoru.
Nagle usłyszała turkot, skrzypienie dorożki i stukot kopyt końskich tuż pod oknem; serce jej skoczyło i podeszło
www.raido-sport.pl



