Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 31
Stara kobieta z Berkeley usłuchała, wstała i cicho wyszła za swym gościem, choć zmartwiałe jej ciało trzęsło się ze strachu. Tak więc biedna pani Mac, choć z niechęcią, poddała się w milczeniu.
— Wygląda pani jak skazaniec idący na szubienicę. Doprawdy, cóż się z panią dzieje, madame? Powtarzam pani, nie powinna pani tak wyglądać. Niech pani połknie łyczek tego oto! I mówiąc to energiczna dama podsunęła jej do ust szyjkę małej buteleczki wyglądającej niczym pistolet.
— Na stole stoi szklanka, jeśli pani pozwoli, madame! powiedziała pani Mac.
— Szklanka, niech ją...; nuże, niech pani wypije spory łyk!
Wetknęła jej buteleczkę do ust, a pani Mac poczuła się odświeżona; wstąpił w nią nowy duch.
 
XLVII
BLADA HEKATE ODWIEDZA DOM „POD MŁYNEM", A CHARLES NUTTER ESQ. KAŻE PODAĆ HERBATĘ
 
Biedna pani Nutter, szczerze szanuję jej pamięć. Tyleż zbywało jej na mądrości, co na chytrości; chichotanie i zamiłowanie do konfitur z malin były głównymi rysami jej charakteru. I choć niełatwo dawała wiarę złośliwym opowiadaniom, gdy próbowała powtórzyć jakieś wiadomości, na ogół strasznie je gmatwała, chyba że były to wiadomości bardzo proste. Zwykle zapominała genealogii, myliła procesy sądowe i inne rodzinne niesnaski. I choć byłby z niej jak najbardziej niezadowalający świadek w jakiejkolwiek ziemskiej sprawie, była jednak osobą pełną współczucia dla każdego i niestrudzoną, choć tępawą swatką. Stale zachęcała do drobnych przygód miłosnych lub podejrzewała o nie i zawsze ogromnie się dziwiła, gdy nadchodziło wyjaśnienie. Doskonała przy składaniu kondolencji, jeszcze lepsza przy wieściach radosnych, gdy tylko słyszała nowiny o jakimś wyjątkowo udanym małżeństwie lub o niespodziewanych narodzinach syna i dziedzica, lub o w porę