Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 32
nadeszłym spadku, rozbrzmiewała wesołymi okrzykami jak pękiem delikatnych radosnych dzwoneczków, które dźwięczały cały dzień na dole i na górze, na przemian tu i tam, jak nieregularne rulady, bez przerwy: „Kto by to pomyślał! Z ręką na sercu, ledwie mogę w to uwierzyć!, Czyż nie jest to miłe, co?, Och, biedactwa, jak bardzo tego potrzebowali!, Kto wie? Lecz tak się cieszę, cha, cha, cha!" i tak dalej. Cały ciąg uwag i radosnych wykrzykników, prawie nie do wyczerpania, a który dzięki zwykłemu przestawianiu kolejności mógł trwać w nieskończoność. Gdy nadchodziły dobre nowiny, ludzie zwykli byli mówić: „Sally Nutter ucieszy się, gdy to usłyszy"; i choć dama ta nie miała zbyt wiele zdrowego rozsądku, a jej rozmowa składała się głównie z wykrzykników wspomaganych drobnymi gestami i zdumiewająco zmieniającym się wyrazem twarzy — co, gdyby się głębiej nad tym zastanowić, nie było wiele — jednak wnosiła dużo wesołości i lubiano jej towarzystwo; nadto przyjazna gestykulacja pani Nutter: przewracanie oczami, uśmiechy, westchnienia i owe: „chwila ciszy", „wiara i ufność" i „szept", i cały zasób innych właściwych jej okrzyków jak również wartościowe cechy charakteru sprawiały, że ludzie lubili ją bardziej niż, być może, mając ją na co dzień, zdawali sobie z tego sprawę.
Tak więc panie Macnamara i Matchwell wsiadły do powozu, który bezustannie i głośno szczękał i klekotał, tak że nawiązanie jakiejkolwiek rozmowy było niemożliwe, z czego pani Macnamara wielce się cieszyła. Nie mogła powstrzymać się od stwierdzenia, że W twarzy Mary Matchwell było coś więcej niż zwykłe blade piętno diabelstwa — coś, jak sądziła, przerażającego, co kusiło ją, by uwierzyć w czarnoksięskie zdolności tej damy.
Tak panie dojechały do domu Nuttera przy młynach, statecznego dworu o szarej fasadzie, zaciemnionej wysokimi drzewami; pani Mac weszła do środka. Mała pani Nutter przyjęła ją wylewnie, z radosnym chichotem i ciekawością.
— Czy ona naprawdę jest teraz w powozie? Moja droga, i czy istotnie opowiada te cuda, jak mówią ludzie? Pani Molly powiedziała mi — no, zadziwiające rzeczy; czy pani naprawdę wierzy, że ona jest czarodziejką? Ale proszę pamiętać, Nutter nie może się dowiedzieć, że ją tu przyjęłam. On nie znosi wróżek. I o co mam ją spytać?. Myślę, że