Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 37
czy zaklęła ohydnego diabła w ludzki kształt albo czy w szklance wody pokazała nieszczęsnej kobiecie martwą twarz Nuttera?
Z takimi to obrazami, które przesuwały się przed oczyma jej wyobraźni, pani Mac szła jak mogła najszybciej; co chwila wydawało jej się, że słyszy za sobą turkot przeklętego powozu; toteż zatęskniła za widokiem przyjaznego munduru Irlandzkiej Artylerii Królewskiej oraz znajomych fasad domów przy wesołej małej uliczce, a przede wszystkim pragnęła ukryć się bezpiecznie wśród własnych larów i penatów.
Gdy Nutter wrócił do saloniku, zastał tam jeszcze żonę.
— Ja zostanę tutaj, a ty idź na górę — powiedział Nutter. Mówił dziwnym głosem i wyglądał osobliwie; zdawał się być podniecony do najwyższego stopnia.
Betty wyszła widząc, że nie warto dłużej się ociągać, pan jej bowiem był stanowczy i niełatwo było go przekonać. Pokój, jak to często bywa w starych domach o grubych murach, miał podwójne drzwi. Nutter naprzód zamknął jedne drzwi z silnym trzaśnięciem, a potem drugie, i choć uczciwa dziewka służebna marudziła w sieni i prawdę mówiąc przytknęła ucho do drzwi, nie stała się dzięki temu mądrzejsza.
W saloniku toczyła się ledwie dosłyszalna rozmowa; okrzyki, szlochy i znów rozmowa. Zanim Betty zdążyła zdać sobie z tego sprawę, drzwi się nagle otworzyły i wyszła przez nie Mary Matchwell z błyszczącymi oczyma i bladym uśmiechem gniewu i zwycięstwa; przechodząc rzuciła spojrzenie przestraszonej dziewczynie i znikła w powozie.
Nutter uwolnił się z ramion biednej pani Nutter, w których omal go nie zadusiła szlochając nadal i wykrzykując: — Och! Charley drogi!... najdroższy Charley!... Charley, kochanie! Czyż to nie straszne? — i tak dalej.
— Betty, zajmij się panią. — To było wszystko, co powiedział surowym tonem jak człowiek w cichej rozpaczy, lecz z posępną wściekłością malującą się na twarzy.
Przeszedł do małego pokoju po drugiej stronie sieni pogrążającej się obecnie w mroku i zamknął drzwi na klucz od wewnątrz. Częściowo zrobił to dlatego, że nie miał ochoty dłużej rozmawiać ze swą płaczącą i krzyczącą żoną. Na swój sposób był bardzo czułym mężem, lecz zgoła nie
Z takimi to obrazami, które przesuwały się przed oczyma jej wyobraźni, pani Mac szła jak mogła najszybciej; co chwila wydawało jej się, że słyszy za sobą turkot przeklętego powozu; toteż zatęskniła za widokiem przyjaznego munduru Irlandzkiej Artylerii Królewskiej oraz znajomych fasad domów przy wesołej małej uliczce, a przede wszystkim pragnęła ukryć się bezpiecznie wśród własnych larów i penatów.
Gdy Nutter wrócił do saloniku, zastał tam jeszcze żonę.
— Ja zostanę tutaj, a ty idź na górę — powiedział Nutter. Mówił dziwnym głosem i wyglądał osobliwie; zdawał się być podniecony do najwyższego stopnia.
Betty wyszła widząc, że nie warto dłużej się ociągać, pan jej bowiem był stanowczy i niełatwo było go przekonać. Pokój, jak to często bywa w starych domach o grubych murach, miał podwójne drzwi. Nutter naprzód zamknął jedne drzwi z silnym trzaśnięciem, a potem drugie, i choć uczciwa dziewka służebna marudziła w sieni i prawdę mówiąc przytknęła ucho do drzwi, nie stała się dzięki temu mądrzejsza.
W saloniku toczyła się ledwie dosłyszalna rozmowa; okrzyki, szlochy i znów rozmowa. Zanim Betty zdążyła zdać sobie z tego sprawę, drzwi się nagle otworzyły i wyszła przez nie Mary Matchwell z błyszczącymi oczyma i bladym uśmiechem gniewu i zwycięstwa; przechodząc rzuciła spojrzenie przestraszonej dziewczynie i znikła w powozie.
Nutter uwolnił się z ramion biednej pani Nutter, w których omal go nie zadusiła szlochając nadal i wykrzykując: — Och! Charley drogi!... najdroższy Charley!... Charley, kochanie! Czyż to nie straszne? — i tak dalej.
— Betty, zajmij się panią. — To było wszystko, co powiedział surowym tonem jak człowiek w cichej rozpaczy, lecz z posępną wściekłością malującą się na twarzy.
Przeszedł do małego pokoju po drugiej stronie sieni pogrążającej się obecnie w mroku i zamknął drzwi na klucz od wewnątrz. Częściowo zrobił to dlatego, że nie miał ochoty dłużej rozmawiać ze swą płaczącą i krzyczącą żoną. Na swój sposób był bardzo czułym mężem, lecz zgoła nie
www.raido-sport.pl



