Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 47
do okna i zawołał surowym głosem: „Kto tam?" Jego groźne okulary mignęły tuż za szybą.
W Cluffie odezwał się chłopięcy instynkt zabawy w „chowanego", wyślizgnął się więc poza obręb „Spiżowego Zamku" na gościniec w chwili, gdy otworzyły się małe drzwi wejściowe; usłyszał jeszcze Dangerfielda, który ostrym głosem rzucał wyzwanie krzakom agrestu i malwom, waląc laską w krzaki bukszpanu.
Cluffe pośpieszył wprost do swego mieszkania i kazał podać sobie białe wino z korzeniami i grzanym mlekiem. Poczciwa pani Mason przypatrywała mu się w milczeniu, wielce zdziwiona, gdyż był przemoczony, rozczochrany, z błędnym wyrazem twarzy, a z wszystkich części jego ubrania i spod orderów wylewała się woda. W takim stanie ukazał się jej w sieni, bez kapelusza, w nikłym świetle przechylonej świeczki.
— Wezmę to... to naczynie, jeśli można, sir, które wisi panu na szyi — powiedziała łagodna i wystraszona dama, mając na myśli gitarę Puddocka, przez której okrągły otwór pluskała co chwila spod strun woda.
— Och... eh? Ten instrument?... niech go licho porwie! — I dość nieśmiało przesunął czerwono-złotą wstęgę przez ociekającą wodą głowę. Oddając pani Mason gitarę do ręki bez żadnych wyjaśnień, Cluffe powiedział: — Butlę z gorącą wodą jak najszybciej, błagam panią, pani Mason... i grzane wino z mlekiem i korzeniami, bardzo proszę. Wie pani, ja... ja omal się nie utopiłem... i... i nie mogę odpowiadać za to, co się stanie, jeśli nastąpi choć minuta zwłoki.
I ociekając wodą, ze świeczką pani Mason w ręku, poszedł na górę do swej sypialni, gdzie ściągnął przylegające do ciała ubranie, wysuszył tłuste ciało jak człowiek po wyjściu z kąpieli i począł wrzeszczeć domagając się gorącej wody do nóg, napoju złożonego z gorącego mleka z winem i butli z gorącą wodą, aż wreszcie wsunął się do łóżka, postawiwszy cały dom na nogi.
Gdy tylko połknął lek, ogrzał prześcieradła, zawinął się z pomocą służącego w wielką kołdrę, wsadził nogi do cebrzyka z gorącą wodą i z powrotem zwalił się do łóżka, przypomniał sobie o Puddocku i kazał służącemu złożyć w swoim imieniu uszanowanie kapitanowi Burghowi i porucznikowi Lillymanowi, lokatorom najbliższego domu czyn-
W Cluffie odezwał się chłopięcy instynkt zabawy w „chowanego", wyślizgnął się więc poza obręb „Spiżowego Zamku" na gościniec w chwili, gdy otworzyły się małe drzwi wejściowe; usłyszał jeszcze Dangerfielda, który ostrym głosem rzucał wyzwanie krzakom agrestu i malwom, waląc laską w krzaki bukszpanu.
Cluffe pośpieszył wprost do swego mieszkania i kazał podać sobie białe wino z korzeniami i grzanym mlekiem. Poczciwa pani Mason przypatrywała mu się w milczeniu, wielce zdziwiona, gdyż był przemoczony, rozczochrany, z błędnym wyrazem twarzy, a z wszystkich części jego ubrania i spod orderów wylewała się woda. W takim stanie ukazał się jej w sieni, bez kapelusza, w nikłym świetle przechylonej świeczki.
— Wezmę to... to naczynie, jeśli można, sir, które wisi panu na szyi — powiedziała łagodna i wystraszona dama, mając na myśli gitarę Puddocka, przez której okrągły otwór pluskała co chwila spod strun woda.
— Och... eh? Ten instrument?... niech go licho porwie! — I dość nieśmiało przesunął czerwono-złotą wstęgę przez ociekającą wodą głowę. Oddając pani Mason gitarę do ręki bez żadnych wyjaśnień, Cluffe powiedział: — Butlę z gorącą wodą jak najszybciej, błagam panią, pani Mason... i grzane wino z mlekiem i korzeniami, bardzo proszę. Wie pani, ja... ja omal się nie utopiłem... i... i nie mogę odpowiadać za to, co się stanie, jeśli nastąpi choć minuta zwłoki.
I ociekając wodą, ze świeczką pani Mason w ręku, poszedł na górę do swej sypialni, gdzie ściągnął przylegające do ciała ubranie, wysuszył tłuste ciało jak człowiek po wyjściu z kąpieli i począł wrzeszczeć domagając się gorącej wody do nóg, napoju złożonego z gorącego mleka z winem i butli z gorącą wodą, aż wreszcie wsunął się do łóżka, postawiwszy cały dom na nogi.
Gdy tylko połknął lek, ogrzał prześcieradła, zawinął się z pomocą służącego w wielką kołdrę, wsadził nogi do cebrzyka z gorącą wodą i z powrotem zwalił się do łóżka, przypomniał sobie o Puddocku i kazał służącemu złożyć w swoim imieniu uszanowanie kapitanowi Burghowi i porucznikowi Lillymanowi, lokatorom najbliższego domu czyn-
www.raido-sport.pl



