Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 5
ci grała i śpiewała twoje ulubione melodie, a razem z Sally będziemy prowadziły ci dom. I będziemy szczęśliwsi „Pod Wiązami" — tak postanowiłam — niż kiedykolwiek przedtem. Zawołasz mnie. mój drogi, kiedy będziesz wychodził?
Rozstawszy się z ukochanym ojcem, mała Lily wyszła z gabinetu i wbiegła po schodach na górę. Z każdym krokiem powietrze zdawało się ciemnieć wokół niej, a serce zamierało w piersiach. Przekręciła klucz w zamku i rzuciła się na łóżko. Z twarzą wtuloną w poduszkę łkała, jakby miało jej pęknąć serce.
Lato przeszło w jesień, liście opadły, a Devereux nie powrócił. W klubie twierdzono na podstawie pewnych wiadomości, że został podobno przyjęty do sztabu dowódcy Sił Zbrojnych; Puddock otrzymał od niego list pisany w Anglii z żadnymi lub prawie żadnymi nowinami; a wielebny Walsingham dostał długą epistołę z Malagi od poczciwego Dana Loftusa, dotyczącą spraw hiszpańskich w historii irlandzkiej i donoszącą z wielkim żalem, że jego szacowny uczeń zapadł na zdrowiu; nabawiwszy się gorączki. Nowiny owe rozeszły się lotem błyskawicy i omawiane były w klubie z dużym zaciekawieniem i pewnym rozbawieniem. W związku z owym ostatnim wydarzeniem czyniono nawet zakłady.
Sprawy w Belmont niewielkiej uległy zmianie. Generał jeszcze nie powrócił, a ciotka Rebeka i Gertruda toczyły nadal zażarte boje o Dangerfielda.
Gentleman ów tyle osiągnął w swym życiu po prostu czekając, że wcale nie zraził się przeszkodami, które kaprys młodej damy postawił na drodze natychmiastowego urzeczywistnienia jego zamierzeń. A jeśli już raz z rozwagą coś postanowił, nie wyrzekał się swych zamiarów dla błahych przyczyn.
Tak więc ciotka Becky i panna Gertruda zgodziły się w końcu na zawieszenie broni pod warunkiem, że sprawa szczęścia pana Dangerfielda będzie rozstrzygnięta po powrocie generała, co nie mogło nastąpić później niż za dwa lub trzy tygodnie. Dowiedziawszy się o owym warunku od ciotki Rebeki, zakochany zalotnik w krótkiej, zwięzłej i wytwornej mówce skwapliwie wyraził zgodę i ucałował smukłą, upierścienioną dłoń ciotki Rebeki, co zostało łaskawie przez nią przyjęte.
Oczywiście Dangerfield wiedział doskonale, jak się