Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 51
wreszcie wyskoczył na stały, choć bynajmniej nie na suchy ląd; życie jego jak również klamerki były uratowane.
— Dam panu gwineę, jeśli przyjdzie pan rano na moją kwaterę, panie... — I nie czekając chwili, Puddock pobiegł ścieżką, a później przez most wprost do „Feniksa" i wpadł do klubowego pokoju. Byli tam zebrani: stary Artur Slowe, Tom Trimmer z Lucan, stary Trumble, Jack Collop, pułkownik Strafford i pół tuzina innych członków klubu łącznie z kilkoma oficerami — w tym O'Flaherty cokolwiek „lśniący od trunku", jak wówczas mawiano.
Puddock stanął w szeroko otwartych drzwiach, z ręką na klamce. Był rozczochrany, przemoczony, cały pochlapany błotem, okrągłe jego oblicze było bardzo blade; utkwił błędne spojrzenie w zgromadzonych. Postukiwanie starego Trimmera przy tryktraku, dysputa Slowe'a z pułkownikiem Straffordem dotycząca komisji poborowej, przemowa Collopa o wadach i zaletach szkapy, którą chciał sprzedać, i cały gwar i szum rozmów ucichły nagle na widok owej zjawy; Puddock zaś wykrzyknął:
— Panowie, bardzo mi przykro, że muszę was powiadomić, iż kapitan Cluffe przypuszczalnie się utopił!
— Cluffe? — Utopił się? — Na Jowisza! — Co pan mówi? — Te i podobne wykrzykniki nastąpiły po owym oświadczeniu.
Niechaj wolno mi będzie zaznaczyć w tym miejscu, iż pozwalam moim bohaterom używać w przekleństwach imion wszystkich postaci z rzymskiej mitologii. W owych czasach panowały straszliwe bluźnierstwa w dziedzinie przekleństw i przekonałem się, że zmieniając budowę zdań i opuszczając niekiedy utarte wyrażenia, nie mógłbym w zadowalający sposób uporać się z tą sprawą.
— Zaniosło go za jaz na łososie... widziałem go... za jaz Coyle'a... głową w dół, biedaczysko! Wołałem do niego, lecz nie mógł odpowiedzieć, błagam więc, chodźmy już, i...
W tej samej chwili Puddock; spostrzegł pułkownika, ukłonił się nisko i przerwał. Dowodzący oficer natychmiast wysłał porucznika Brady'ego, który tam się znajdował, by wydał rozkazy sierżantowi Blakeneyowi, straży i sześciu dobrym pływakom z pułku, którzy zgłoszą się na ochotnika, wyznaczając nagrodę dwudziestu gwinei dla tego, kto przyprowadzi Cluffe'a żywego, albo dziesięciu gwinei za jego