Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 55
wezbrała przy Krwawym Moście. Jakiś kapelusz kręcił się w kółko przy narożniku, próbując dostać się pod przęsło mostu, i nieustannie, gdy był tuż-tuż, znów poczynał wirować w kółko, wracając na poprzednie miejsce w zakamarku — wizerunek „Latającego Holendra" i ustępującej nadziei.
Jeden ze strażników wyłowił długą, zakończoną hakiem żerdzią ów wirujący przedmiot. Nie był to kapelusz wojskowy; lecz przywieźli go z sobą i zdobycz swą położyli w wartowni — wspominam o tym dlatego, że widzieliśmy już dokładnie taki sam kapelusz.
LI
JAK HERBATA, FAJKA I PUDEŁKO NA TYTOŃ PRZYGOTOWANE BYŁY DLA CHARLESA NUTTERA W MAŁYM SALONIKU DOMU „POD MŁYNEM" I JAK SPĘDZONO TĘ NOC W DOMU „PRZY CMENTARZU"
Pani Nutter i pani Sturk — żony dwu ludzi nienawidzących się najbardziej z wszystkich mieszkańców Chapelizod — naturalne nieprzyjaciółki, trzymające się z dala od siebie i spoglądające jedna na drugą z zakłopotaniem, obawą i lękiem, jak na połowicę tego najgorszego i najstraszniejszego z ludzi — obie przeżywały tej nocy jednakowo wielkie zmartwienie i strach.
Ciemność spowiła dom „Pod Młynem" i rzekę — ciemność pogłębiona jeszcze przez gęste korony drzew rosnących przy starym szarym domu, w którym leżała biedna pani Nutter oszalała z niepokoju. Moggy przyniosła do małego gabinetu Nuttera brzęczącą tacę z przyborami do herbaty, zapaliła świece i ułożyła na tacce srebrne szczypce do obcinania knotów; myśląc, że pan nadchodzi, pobiegła z powrotem, a po chwili wróciła niosąc szumiący imbryk do herbaty i znów pobiegła po cienko posmarowane masłem grzanki pod porcelanową pokrywką, które nasi przodkowie tak bardzo lubili. Następnie poczęła nasłuchiwać — lecz
Jeden ze strażników wyłowił długą, zakończoną hakiem żerdzią ów wirujący przedmiot. Nie był to kapelusz wojskowy; lecz przywieźli go z sobą i zdobycz swą położyli w wartowni — wspominam o tym dlatego, że widzieliśmy już dokładnie taki sam kapelusz.
LI
JAK HERBATA, FAJKA I PUDEŁKO NA TYTOŃ PRZYGOTOWANE BYŁY DLA CHARLESA NUTTERA W MAŁYM SALONIKU DOMU „POD MŁYNEM" I JAK SPĘDZONO TĘ NOC W DOMU „PRZY CMENTARZU"
Pani Nutter i pani Sturk — żony dwu ludzi nienawidzących się najbardziej z wszystkich mieszkańców Chapelizod — naturalne nieprzyjaciółki, trzymające się z dala od siebie i spoglądające jedna na drugą z zakłopotaniem, obawą i lękiem, jak na połowicę tego najgorszego i najstraszniejszego z ludzi — obie przeżywały tej nocy jednakowo wielkie zmartwienie i strach.
Ciemność spowiła dom „Pod Młynem" i rzekę — ciemność pogłębiona jeszcze przez gęste korony drzew rosnących przy starym szarym domu, w którym leżała biedna pani Nutter oszalała z niepokoju. Moggy przyniosła do małego gabinetu Nuttera brzęczącą tacę z przyborami do herbaty, zapaliła świece i ułożyła na tacce srebrne szczypce do obcinania knotów; myśląc, że pan nadchodzi, pobiegła z powrotem, a po chwili wróciła niosąc szumiący imbryk do herbaty i znów pobiegła po cienko posmarowane masłem grzanki pod porcelanową pokrywką, które nasi przodkowie tak bardzo lubili. Następnie poczęła nasłuchiwać — lecz
www.raido-sport.pl



