Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 56
omyliła się — były to kroki wdowy Macan, która za szylinga tygodniowo i za „filiżankę herbaty z dziewczętami w kuchni" w każdy wtorek i piątek przynosiła z rzeki dziesięć wiader wody i wlewała do beczki stojącej w podwórzu.
Później Moggy zapaliła ogień na kominku ogarkiem świecy, albowiem noc była nieco chłodna. Ustawiła przy kominku mały okrągły stoliczek, kładąc na nim fajkę i pudełko na tytoń swego pana. Nadal nasłuchując zaczęła się trochę dziwić, co go tak długo zatrzymało.
Wyszła więc z domu i stanęła na progu znów nasłuchując; powietrze było ostre, lecz spokojne. Usłyszała kroki wdowy Macan, która szła od strony ogrodu, niosąc na głowie ostatnie wiadro wody. Kobieta zatrzymała się, gdy ujrzała Moggy, i postawiła naczynie na rogu niezgrabnej małej balustradki przy schodach. Moggy podzieliła się z nią swym niepokojem, który jeszcze się zwiększył, gdy wdowa Macan powiedziała jej, że „pana Nuttera, niech go Bóg błogosławi, nie było w ogrodzie".
Widziała go stojącego na brzegu rzeki, gdy ona chodziła tam i na powrót. Nie poruszył nawet palcem, w ogóle zdawał się jej nie dostrzegać, i patrzył przez cały czas w wodę. Gdy powróciła po raz trzeci czy czwarty w to miejsce, już go tam nie było.
Na polecenie Moggy wdowa wróciła do ogrodu, choć uroczyście zapewniała dziewczynę, że „niedorzecznością jest szukać tam pana" — i poczęła wołać pana Nuttera, początkowo z szacunkiem i pewnym wahaniem; lecz ośmielona i podniecona panującą wokół ciszą, wołała coraz głośniej pod wpływem niewypowiedzianie dziwnego uczucia, póki nie nabrała całkowitej pewności, że nie było go ani w ogrodzie, ani w sadzie, ani w ogóle w pobliżu domu. Gdy umilkła, cisza wydała się jej straszna, a cienie rzucane przez drzewa otuliły ją płaszczem niezwykłej ciemności. Rzeka u wylotu ścieżki zdawała się bełkotać niezrozumiałą, pełną grozy opowieść. Zamknęła więc szybko furtkę do ogrodu i oglądając się przez ramię poza siebie nie wiadomo po co, wdowa pobiegła szybciej niż kiedykolwiek ciemną ścieżką aż do drzwi wejściowych, gdzie podzieliła się swymi wrażeniami z Moggy i poprosiła ją, aby pozwoliła jej wnieść wiadro przez drzwi sieni.
Weszły więc obie, po czym Moggy zamknęła drzwi wej-