Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 59
wzmagać w miarę upływu godzin nocy, szumiał z niewypowiedzianym smutkiem w uszach czuwających.
Tymczasem biedna pani Sturk siedziała zamyślona w salonie domu „Przy Cmentarzu" nasłuchując i robiąc pilnie na drutach. Gdy minęła godzina spodziewanego powrotu Barneya, wysłała kogoś ze służby do koszar, następnie do klubu, a później do „Królewskiego Domu" z pismem do pani Strafford, zapytując o swego małżonka. Lecz jej poszukiwania podjęte w ostatniej chwili przed udaniem się mieszkańców miasteczka na spoczynek okazały się całkowicie bezowocne. Światła w domach gasły jedno po drugim, „Feniks" zamknął swe podwoje, a własna służba pani Sturk już dawno poszła spać; małe miasteczko Chapelizod pogrążyło się w ciszy powszechnego snu. Biedna pani Sturk wciąż jednak siedziała w salonie coraz bardziej wzburzona i przestraszona.
Lecz jej zaginiony wojak nie wracał; Leonora wciąż siedziała nasłuchując, a godziny mijały jedna po drugiej. Nie słyszało się żadnego dźwięku zwiastującego powrót pana Sturka ani nawet uroczystego szczęku uprzęży lub płomiennego parskania konia-ducha pod oknem lub słów: „Hejże, hola, życie moje, moja ukochana!", jakiegoś jeźdźca-widma, które dałyby zmartwionej kobiecie złudną, chwilową nadzieję.
Biedna pani Sturk! Podniosła w górę okno o parę cali wyżej, tak by móc lepiej słyszeć pierwszy odległy dźwięk kopyt końskich na gościńcu. Zapomniała, że tego wieczoru jej Barney nie dosiadł konia, lecz był jedynie piechurem. Nocny wietrzyk w uchylonym oknie wydawał dochodzące z oddali odgłosy podobne do wycia wilków i szlochu, które brzmiały jak zmieszane głosy rozpaczy i naigrawania.
Co pewien czas pani Sturk mówiła do siebie głośno, aby dodać sobie nieco otuchy: — Cóż to za hałasy wyprawia ten wiatr! — po chwili otworzyła szerzej okno. Lecz świeca zamigotała, a płomień zaczął tańczyć wkoło; skłopotana dama przestraszyła się więc, że świeca może całkiem zgasnąć. Zamknęła okno, nie mogła bowiem znieść już dłużej owego złowróżbnego wycia.
Było już po drugiej w nocy, więc przestraszyła się na myśl, że Barney będzie bardzo zły, jeśli wróci i ujrzy ją jeszcze nie w łóżku.