Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 6
sprawy mają. Nie był on człowiekiem żyjącym w obłokach i twarda rzeczywistość stanowiła jego codzienną strawą. Wiedział co do miesiąca, ile ma lat i jak czas wpłynął na jego osobiste powaby. Bardzo dokładnie i cynicznie oceniał warunki, pod którymi panna Chattesworth miała — jeśliby w ogóle do tego doszło — stać się i pozostać jego żoną. Lecz pragnął jej — odpowiadała mu doskonale i jedyną rzeczą, której potrzebował, by zabezpieczyć swe królestwo już po otrzymaniu jej ręki, były jego legalne prawa. W żadnym wypadku nie był on Petruchiem; sprawowanie rządów za pomocą miłości nie było jego zasadą. Miał odmienny sposób. Posiadał sztukę naginania podwładnych do swej woli bez uciekania się do pogróżek i pochlebstw; prędzej czy później wszyscy zaczynali się go bać, tak jak dziecko boi się ducha. Nie miał wątpliwości co do spokoju swego ogniska domowego.
Tymczasem Gertruda poweselała i częściowo odzyskała dawny sposób bycia. Ciotka Rebeka miała własne zdanie o istotnym stanie uczuć młodej damy i o jej nie wzbudzających na ogół podejrzeń stosunkach z innymi.
Ciotka Rebeka zaszła „Pod Wiązy", aby odwiedzić Lilias Walsingham. Obie panie usiadły na kanapie.
— Lily, dziecko, niepodobna jesteś do siebie. Przyślę ci jakieś kropelki. Stanowczo musisz się sobą zająć. Żałuję niemal, że nie przyprowadziłam doktora Toole'a.
— Doprawdy, cieszę się, że ciocia tego nie uczyniła; doskonale dbam o siebie. Nie wychodziłam przez całe trzy dni.
— I nie wolno ci się ruszyć, kochanie, dopóki wieje ten wschodni wiatr. Będziesz o tym pamiętała? A czy wiesz, moja droga, sądzę, że odkryłam tajemną przyczynę niechęci Gertrudy wobec tej ogromnie korzystnej propozycji pana Dangerfielda.
— Czy tak? — zaciekawiła się Lily.
— Hm, przypuszczam, że podejrzewałaś, iż ma ona tajemnicę? — spytała ciotka Rebeka.
— Mogę jedynie powiedzieć, kochana ciociu Becky, że mnie jej nie wyjawiła.
— Więc posłuchaj, moja droga — rzekła ciotka Becky dotykając wachlarzem ramienia Lily — jest to równie pewne jak twoja obecność tutaj, że Gertrudzie ktoś się podo-
Tymczasem Gertruda poweselała i częściowo odzyskała dawny sposób bycia. Ciotka Rebeka miała własne zdanie o istotnym stanie uczuć młodej damy i o jej nie wzbudzających na ogół podejrzeń stosunkach z innymi.
Ciotka Rebeka zaszła „Pod Wiązy", aby odwiedzić Lilias Walsingham. Obie panie usiadły na kanapie.
— Lily, dziecko, niepodobna jesteś do siebie. Przyślę ci jakieś kropelki. Stanowczo musisz się sobą zająć. Żałuję niemal, że nie przyprowadziłam doktora Toole'a.
— Doprawdy, cieszę się, że ciocia tego nie uczyniła; doskonale dbam o siebie. Nie wychodziłam przez całe trzy dni.
— I nie wolno ci się ruszyć, kochanie, dopóki wieje ten wschodni wiatr. Będziesz o tym pamiętała? A czy wiesz, moja droga, sądzę, że odkryłam tajemną przyczynę niechęci Gertrudy wobec tej ogromnie korzystnej propozycji pana Dangerfielda.
— Czy tak? — zaciekawiła się Lily.
— Hm, przypuszczam, że podejrzewałaś, iż ma ona tajemnicę? — spytała ciotka Rebeka.
— Mogę jedynie powiedzieć, kochana ciociu Becky, że mnie jej nie wyjawiła.
— Więc posłuchaj, moja droga — rzekła ciotka Becky dotykając wachlarzem ramienia Lily — jest to równie pewne jak twoja obecność tutaj, że Gertrudzie ktoś się podo-
www.raido-sport.pl



