Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 66
LIII
W JAKI SPOSÓB DOKTOR STURK POWRÓCIŁ DO DOMU
 
Gdy Dangerfield po rozstaniu z Ironsem u wejścia na most szedł przez miasto z wędką na ramieniu i koszykiem pstrągów u boku, uwagę jego przyciągnęła mała grupka osób rozmawiających w skupieniu przy bramie koszar, niemal naprzeciwko domu Sturka.
Wśród zebranych rozróżnił na pierwszy rzut oka wysoką, surową postać Olivera Lowe'a z Lucan, najsurowszego i najbystrzejszego z sędziów piastujących w tym czasie ów urząd w hrabstwie dublińskim. Sędzia siedział na myśliwskim koniu stalowoszarej maści i trzymając wodze w prawej ręce, pochylał się ku małemu, obdartemu i rozwichrzonemu urwisowi z gołymi nogami i, jak się zdawało, dokładnie owego urwisa o coś rozpytywał. Wkoło stało z pół tuzina gapiących się wieśniaków.
Było coś nieokreślonego i niewyrażalnego w tej grupce ludzi; coś, co znamionowało grozę i podniecenie, Dangerfield przyśpieszył kroku i nadszedł właśnie w chwili, gdy z bramy wyjechał adiutant.
Zbliżywszy się, Dangerfield pozdrowił obu panów i spytał:
— Nic złego, mam nadzieję, panowie?
— Znaleziono tutejszego lekarza zamordowanego w parku! — odparł Lowe.
— Co?... Sturka? — rzekł Dangerfield.
— Tak — odparł adiutant — ten oto chłopiec mówi, że znalazł go w Butcher's Wood.
— Butcher's Wood! Co za licho tam go zaniosło? — wykrzyknął Dangerfield.
— To była dlań najprostsza droga z Dublina przez park — zauważył sędzia,
— Och! Myślałem, że to jest lasek koło posiadłości lorda Mountjoy — powiedział Dangerfield — a kiedy to się stało?
— Cóż, gdzieś między wczorajszym popołudniem a półgodziną temu — odparł pan Lowe.
— Czy nic więcej nie wiadomo? — spytał Dangerfield. —