Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 7
ba; sądzę, iż rychło się dowiem, kto to taki. Czy domyślasz się, moja droga? — Ciotka Rebeka uśmiechnęła się i umilkła; Lily pomyślała, że wygląda dość blado.
— Nie — rzekła Lilias — nie, doprawdy ,nie nie wiem.
— A więc, może wobec tego powiem ci, że mam powody, by sądzić, iż jest to jeden z tutejszych oficerów. No i cóż? Zgadujesz? — spytała ciotka Becky, zakrywając usta wachlarzem i spoglądając prosto przed siebie.
Teraz z kolei Lily zbladła na chwilę, a potem oblała się pąsem, aż zapiekły ją uszy, wzrok zaś utkwiła w kobiercu. Jednakże miała czas opanować się, albowiem ciotka Becky, jak wspomniałem, patrzyła prosto przed siebie, nieco pobladła, oczekując wyniku przypuszczalnych rozważań Lily. Lily zaś wystarczyła chwila, by osądzić, iż nie mógł to być Devereux, wkrótce więc odzyskała równowagę.
— Jakiś oficer! Nie, ciociu Becky! Oczywiście, jest kapitan Cluffe, który zawsze towarzyszy cioci i Gertrudzie, gdy udajecie się na koncert, no i porucznik Puddock, który czyni to samo — lecz, wie ciocia...
— No cóż, moja droga, wszystko w swoim czasie. Gertruda jest bardzo tajemnicza, a także dumna; lecz wkrótce się dowiem. Stwierdziłam, moja droga, że któregoś wieczoru jakiś oficer przyszedł pod okno od strony łąki i śpiewał zwrotką jakiejś francuskiej piosenki, a był, proszę ciebie, w płaszczu i z gitarą. Mogłabym wymienić jego imię, moja droga...
— Zaklinam ciocię, by mi ciocia powiedziała — prosiła Lily, której ciekawość wzmogła się znacznie.
— Ach, lecz nie teraz, moja droga — odpowiedziała ciotka spuszczając oczy. — Są, a właściwie jest pewien powód, lecz cała ta sprawa, zapewniam cię, zaczęła się poważnie w dniu, w którym dała kosza panu Mervynowi. Ale zapomniałam, że o tym również nic nie wiesz. Jednakże nigdy o tym nie wspominaj. — I ucałowała dziewczynę w policzek nazywając ją „swoją mądrą, miłą Lily".
— A to, moja droga, wciąż powtarzało się od owego czasu i do niedawna jeszcze tak jawnie, że zdumiewa mnie, czemu nikt nie zdaje sobie z tego sprawy tak jasno jak ja. Moja droga Lily — ciągnęła ciotka wstając gwałtownym ruchem z kanapy, albowiem przez oszklone drzwi dojrzała coś szczególnego w ogrodzie — twoje piękne róże nu-