Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 73
Głupcy i ślepcy; gdy pośród śmiertelnej udręki i błagań spada cios, nasza wiara w modlitwę zostaje zachwiana, jak gdyby modły nasze nie dotarły do uszu Wszechmocnego i nie poruszyły Jego boskiego współczucia. Czyż jesteśmy całkiem pewni, podjęliśmy straszliwą i dalekowzroczną grę, która rozgrywa się dla nas i innych w sposób tak doskonały, iż moglibyśmy nią kierować rozsiadłszy się wygodnie?
Jakże panowie Morphy lub Staunton, na których, przypuśćmy, obliczenia się zdaliście ryzykując sto funtów, znieśliby wasze szalone prośby, by oszczędzić pionka lub wycofać konia z wygranej pozycji na szachownicy, mimo iż jest ona jedynie nędzną namiastką owego straszliwego pola, na którym wszystkie moce wiekuistego rozumu, mądrość z góry i mądrość z dołu, ów zdumiewający umysł, który nas stworzył i owa zdumiewająca przenikliwość, która nas zniweczy, zmagają się z sobą w śmiertelnym boju nie znającym kompromisu ni pojednania?
O niedomaganiu biednej pani Nutter i jego przyczynach krążyły w Chapelizod różne plotki: Niektórzy słyszeli, że to czarownica Murzynka wywołała z kredensu w salonie plugawego diabła w ludzkim ciele i że to on właśnie kopytem kopał ją i Sally Nutter, gnając je wokół pokoju, aż krzyki ich sprowadziły Charlesa Nuttera, który palił fajkę w ogrodzie. Słyszano też, że gdyby wszedł, znalazłby się niechybnie w podobnie trudnym położeniu jak one, gdyby nie jego przytomność umysłu i nie to, że schwycił natychmiast wielką Biblię rodzinną leżącą na parapecie okna i z jej pomocą wygnał owego natręta z piekła rodem. Inni twierdzili, że był to duch starego Filipa Nuttera, który wyrósł
z podłogi i straszliwie się przechwalał, plotąc Bóg wie co.
Takie bajeczki opowiadano w gospodach i w kuchniach, a domysły i pogłoski krążące przy stołach karcianych i nad kieliszkami klaretu nie były ani bardziej prawdziwe, ani zrozumiałe. W rzeczywistości nikt dobrze nie wiedział, co o tym sądzić. Nutter istotnie zniknął i osobę jego wspominano z uczuciem niepewności. Powszechnie wiedziano o wrogich nastrojach między nim a Sturkiem i choć nikt niczego nie powiedział, wszyscy wiedzieli, co myślą sąsiedzi.
Nasza kwitnąca przyjaciółka, urodziwa i dzielna Mag-