Dom przy cmentarzu, T.I cz. 4 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 9
stynktownie przeczuwać, że nie miał grosza przy duszy, i nie udzielili mu nawet tej mizernej pomocy, której pożądał.
Gdy dotarł do domu, posłał do „Feniksa" po Cluffe'a i namówił go, by wziął Nuttera, który również był tam obecny, na stronę, i poprosił go o niewielką zwłokę lub współudział w spłacie czynszu. Ten ostatni wszakże nie pomógłby wiele — w owej chwili nie mógłby zdobyć dziesięciu funtów, choćby nawet za cenę życia. Lecz Nutter rzekł jedynie:
— Czynsz do mnie nie należy. Nie mogę darować lub stracić tych pieniędzy, a Sturk jest niepewny. Czy pan pożyczy? Ja nie mogę.
To sprowadziło Cluffe'a na drogę rozsądku, początkowo bowiem podszedł do sprawy jak dobry druh, w szczodry, wspaniałomyślny sposób.
— Na Jowisza, Nutter, nie mogę pana winić, gdyż widzi pan, między nami mówiąc, przypuszczam, że istotnie jest tak, jak pan twierdzi. My z Artylerii uczyniliśmy potajemnie wszystko, co było w naszej mocy. Przykro mi, że nieborak wpędził się w takie tarapaty; lecz do licha! Miejmy sumienie; jeśli zaś uważa pan, że istnieje niebezpieczeństwo utraty tej kwoty, cóż, nie widzę, czemu miałbym na pana nalegać.
Czytelnik nie powinien sądzić, że gdy Cluffe wyraził się „my z Artylerii" w związku z pewną uprzejmością natury pieniężnej okazaną Sturkowi, rozsądny ów kapitan oddał choć cząstkę swych pieniędzy lekarzowi; lecz Sturk w poufnej rozmowie napomknął coś o „pomocnej dłoni", w odpowiedzi , na co Cluffe zakaszlał i wspomniał, że Puddock pożyczył mu przed tygodniem piętnaście funtów.
W rzeczy samej tak było, choć mały Puddock należał do najbiedniejszych oficerów w korpusie. Nie miał on jednak przywar; rozważnie gospodarował swymi niewielkimi dochodami i na ile pozwalała mu skromna sakiewka, zawsze śpieszył z przyjazną pomocą braciom w potrzebie, a czyniąc to nigdy nie udzielał dobrych rad, albowiem miał wysokie mniemanie o prawidłach grzeczności i przez całe życie nie wyjawił żadnej z tych drobnych pieniężnych spraw.
Sturk stał w oknie salonu, w kapeluszu na głowie, spoglądając w stronę „Feniksa" i oczekując powrotu Cluffe'a.
Gdy nie mógł znieść już dłużej owej niepewności, zszedł
Gdy dotarł do domu, posłał do „Feniksa" po Cluffe'a i namówił go, by wziął Nuttera, który również był tam obecny, na stronę, i poprosił go o niewielką zwłokę lub współudział w spłacie czynszu. Ten ostatni wszakże nie pomógłby wiele — w owej chwili nie mógłby zdobyć dziesięciu funtów, choćby nawet za cenę życia. Lecz Nutter rzekł jedynie:
— Czynsz do mnie nie należy. Nie mogę darować lub stracić tych pieniędzy, a Sturk jest niepewny. Czy pan pożyczy? Ja nie mogę.
To sprowadziło Cluffe'a na drogę rozsądku, początkowo bowiem podszedł do sprawy jak dobry druh, w szczodry, wspaniałomyślny sposób.
— Na Jowisza, Nutter, nie mogę pana winić, gdyż widzi pan, między nami mówiąc, przypuszczam, że istotnie jest tak, jak pan twierdzi. My z Artylerii uczyniliśmy potajemnie wszystko, co było w naszej mocy. Przykro mi, że nieborak wpędził się w takie tarapaty; lecz do licha! Miejmy sumienie; jeśli zaś uważa pan, że istnieje niebezpieczeństwo utraty tej kwoty, cóż, nie widzę, czemu miałbym na pana nalegać.
Czytelnik nie powinien sądzić, że gdy Cluffe wyraził się „my z Artylerii" w związku z pewną uprzejmością natury pieniężnej okazaną Sturkowi, rozsądny ów kapitan oddał choć cząstkę swych pieniędzy lekarzowi; lecz Sturk w poufnej rozmowie napomknął coś o „pomocnej dłoni", w odpowiedzi , na co Cluffe zakaszlał i wspomniał, że Puddock pożyczył mu przed tygodniem piętnaście funtów.
W rzeczy samej tak było, choć mały Puddock należał do najbiedniejszych oficerów w korpusie. Nie miał on jednak przywar; rozważnie gospodarował swymi niewielkimi dochodami i na ile pozwalała mu skromna sakiewka, zawsze śpieszył z przyjazną pomocą braciom w potrzebie, a czyniąc to nigdy nie udzielał dobrych rad, albowiem miał wysokie mniemanie o prawidłach grzeczności i przez całe życie nie wyjawił żadnej z tych drobnych pieniężnych spraw.
Sturk stał w oknie salonu, w kapeluszu na głowie, spoglądając w stronę „Feniksa" i oczekując powrotu Cluffe'a.
Gdy nie mógł znieść już dłużej owej niepewności, zszedł
www.raido-sport.pl



